Czarnogóra

WYBRZEŻE

Jednego ranka, zaraz po obudzeniu spytałam Adrian z przekonaniem, że się nie zgodzi (ale zawsze warto próbować) – Adi a może byśmy pojechali pojutrze autem do Czarnogóry? I dwa dni później wystartowaliśmy w 1800 kilometrową podróż do granicy z tym krajem. Nawet nie wiedzieliśmy czy wjedziemy, bo wieczór przed wyjazdem okazało się, że potrzebujemy zgody podpisanej u notariusza na wjazd autem, którym planowaliśmy podróżować. Ale udało się! Piękna Czarnogóra nas przyjęła. Podróżowaliśmy z namiotem, bez planu. Wyjazd wspominamy wspaniale. Przejechaliśmy wzdłuż całego wybrzeża, a na kolejny wyjazd zostawiliśmy sobie górską część kraju.

WARTO WIEDZIEĆ

Nie ma tutaj autostrad, więc nadmorska trasa często jest bardzo zakorkowana. Warto unikać godzin szczytu.

Czarnogóra leży poza strefą Schengen. Przed wyjazdem sprawdź jakie są zasady wjazdu.

Nie można tutaj wwozić i wywozić nabiału oraz mięsa. Na alkohol oraz papierosy też nałożone są ograniczenia.

Ponoć najbardziej surowe kontrole są na granicy węgiersko serbskiej, a co za tym idzie długo czeka się
w kolejce do wjazdu. Polecamy wybrać trasę przez Chorwację, jeśli zależy Ci na czasie.

Parkingi są tanie, a drogi darmowe.

Czarnogóra ma również wiele do zaoferowania w głębi kraju, ale w tym poście skupiamy się na wybrzeżu.

Zdecydowanie polecamy omijać plaże w centrach miejscowości – są zastawione leżakami i zalane turystami. Warto szukać na uboczach lub w małych, urokliwych wioseczkach.

Pamiętaj, że jeśli chcesz korzystać z internetu poza wifi, to będziesz musiał zakupić kartę,
której koszt to 10/15 euro.

Zdjęcia w tym wpisie zostały obrobione naszymi presetami | WKRÓTCE W SPRZEDAŻY

NOCLEG

Tą wycieczkę postanowiliśmy zrealizować śpiąc pod namiotem. Czarnogóra jest stosunkowo tania, więc taki typ zakwaterowania kosztował nas bardzo mało. Za najtańszy camping zapłaciliśmy 12 euro, a najdroższy 22 euro. I to w szczycie sezonu. Lepszych cen nie mogliśmy się spodziewać. Takie podróżowanie jest wspaniałe, bo każdego dnia możemy spontanicznie podejmować decyzję, gdzie chcemy się zatrzymać. Campingi w tym kraju nie są w najlepszym stanie jeśli chodzi o zaplecze sanitarne i infrastrukturę. Często wcale nie wyglądały jak camping, a po prostu stanowiły podwórka wokół domu właścicieli. Podbijało to poczucie, że wyjechaliśmy do mniej rozwiniętego turystycznie kraju niż Chorwacja, co nas cieszyło.

CO ROBIĆ, CO ZOBACZYĆ I CZEGO UNIKAĆ

BUDVA NA MINUS

Warto przyjechać tutaj zobaczyć stare miasto i eksplorować plaże na uboczu. Nocowaliśmy tutaj pierwszej nocy i zawiedliśmy się. Nie spodziewaliśmy się takiego kiczu. Siedzieliśmy po męczącej podróży w nocy na plaży i żałowaliśmy, że nie udało się nocować nad Zatoką Kotorską. Mieliśmy tylko cichą nadzieję, że to już najsłabszy punkt tego wyjazdu. Jeśli nastawiasz się na imprezowanie, lub chcesz mieć wiele atrakcji dla dzieci to pewnie Budva będzie idealnym miejscem. Jednak jeśli szukasz pięknych miejsc z klimatem, to zdecydowaniu warto omijać centrum tej miejscowości.

ZATOKA KOTORSKA

Cudowne miejsce, określane fiordem Adriatyku. Urzekło nas od pierwszej chwili. Można by pomyśleć, ciasno, wąsko, brak dużych plaży – co to za wakacje, a jednak dla nas to właśnie składa się na unikatowy charakter Zatoki Kotorskiej. To jest nasze miejsce numer jeden w Czarnogórze, a co dobre – znajduje się tuż za chorwacką granicą. Z łatwością możesz połączyć więc zwiedzanie Kotoru i Dubrownika.

Naszym pierwszym doświadczeniem tego miejsca był przejazd autem, bardzo powolny, bo na tej części wybrzeża trzeba mijać się z autami nadjeżdżającymi z naprzeciwka. Po jednej stronie widzimy białe, kamienne domki, a za drugim oknem, na wyciągnięcie ręki leżą ludzie opalający się na murkach, którzy zaraz schłodzą się w zatoce. Dalej mijamy restauracje nad samą woda z zapierającym dech w piersiach widokiem. Temu wszystkiemu przez cały czas towarzyszy widok na okalające zatokę góry, które toną w zachodzącym słońcu

TIP Zatoki Kotorskiej nie trzeba objeżdżać dookoła – można ściąć trasę wjeżdzając na mały prom z Kamenari do Lepetani. Nie płaci się od osoby, a za samochód. Koszt to 5 euro. Wypływają co chwilę.

KOTOR

Główna miejscowość w Zatoce Kotorskiej, uznawana za najpiękniejszą w Czarnogórze. To tutaj kierują się te ogromne promy znane z pocztówkowych zdjęć przedstawiających zatokę. Kotor może poszczycić się pięknym starym miastem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest jednym z najlepiej zachowanych w okolicy. Główną atrakcją jest wejście na twierdzę św. Jana, z której rozpościera się słynny widok. Wejście jest płatne 8 euro, a na szczyt prowadzi około 1300 schodów, więc może być to wykańczające szczególnie w upałach. Jeśli jednak nie widzi Ci się taka wspinaczka, to możesz wjechać się w góry autem i znaleźć nawet lepsze punkty widokowe.

PERAST

Przepiękne, malutkie miasteczko portowe, z którego można popłynąć na wyspę na Zatoce Kotorskiej – Matki Boskiej Skalnej. To bardzo popularna atrakcja. Do Perastu nie da się wjechać autem. Płatne parkingi znajdują się na obrzeżach obu stron miasta. Urzekające restauracje, eleganckie hotele i wszędzie biały kamień skontrastowany z pomarańczowymi dachami – urocze miejsce. My widzieliśmy Perast tylko po zmroku i się zauroczyliśmy, a jak tu musi wyglądać o zachodzie!

WYSPA SVETI STEFAN I OKOLICA

Tutaj na plażę! Zamknięta wysepka, która opływa w luksusach. Tak naprawdę jednak powinno określać się ją półwyspem, bo jest połączona wąskim przejściem z lądem. Można zatrzymać się na niej w hotelu, którego ceny oczywiście są bardzo wysokie. Wejście na wyspę mają wyłącznie goście hotelu, ale warto się tutaj wybrać z racji na okolicę. Przepiękne plaże – jedne z najładniejszych na jakie trafiliśmy w Czarnogórze (Queens Beach, Milocer Beach, Sveti Stefan Beach). Znajdziesz tu również zadbane parki i świetne spoty na zachody słońca. Mimo lipca plaże nie były zatłoczone i zalane leżakami.

PORTO MONTENEGRO

Kolejne luksusowe miejsce w Czarnogórze. Wydaje się dość odklejone od tego kraju, bo to port, w którym po zejściu z jachtu, przypływający mogą przejść się do eleganckich restauracji czy luksusowych sklepów typu Dior. Zupełnie nie kojarzy nam się to z Czarnogórą, która raczej nie jest jeszcze mocno współczesna. Warto wybrać się tu jednak na spacer, żeby zobaczyć jak wygląda jedna z najbardziej ekskluzywnych marin na Bałkanach.

STARY BAR

Zbliżamy się w kierunku Albanii. Nazwa Bar sugeruje, że jest to miejsce położone po przeciwnej stronie niż włoskie Bari. Coraz mocniej odczuwamy, że wyjechaliśmy poza strefę Schengen. Miasteczka wydają się zdecydowanie mniej poukładane. Przyjeżdżamy tu, by zwiedzić średniowieczne pozostałości. Prowadzi do nich piękna kamienna ulica, która jest bardzo kolorowa i stanowi atrakcję sama w sobie. Są tu sklepiki i restauracje, które wykładają przy stolikach kolorowe poduchy i materiały. Pan siedzący na schodach częstuje nas sokiem z granatów, który jest tutejszym przysmakiem. Po utargowaniu większej butelki tego przysmaku z piętnastu na dziesięć euro, kupujemy pierwszą pamiątkę.

Wracając do tematu starożytnej twierdzy – jest to obszar, na który wstęp jest płatny, ale jedyne 2 euro, więc nie ma co się zastanawiać nad wejściem. Oprócz ruin, rozpościera się tu piękny widok na góry. Nam w pamięci najbardziej został akwedukt oraz łaźnia turecka.

Wracając z twierdzy i będąc zmęczonym zwiedzaniem w tak wysokich temperaturach, miło było odpocząć w cieniu murów i pięknej scenerii. To dobra okazja, żeby skosztować soku z granatu lub chłodnego piwa z jego dodatkiem.

ZWIEDZANIE MECZETU

Na granicy Starego Baru znajduje się Centrum Kultury Islamu. Jest tu możliwość zwiedzenia meczetu za darmo. Należy pamiętać o zdjęciu butów oraz odpowiednim ubraniu. Pan, który opiekował się obiektem, podszedł do nas i pożyczył Adrianowi długie spodnie, a mi chustę, abyśmy mieli możliwość wejścia do środka.

ULCIJN

O to miejsce polecamy zahaczyć, aby odczuć klimat jaki panuje na południu Czarnogóry. W skrócie mówiąc misz masz. Kierowcy jeżdżą dziko, łatwo o wypadek, a krajobraz i zabudowa jest już również inna niż w okolicach Kotoru. Wygląda to wszystko zdecydowanie biedniej. To taki przedsmak Albanii. Nawet większość mieszkańców tutaj stanowią Albańczycy. W miasteczku można przejść się zobaczyć stare miasto, albo jak my, wybrać się na przepyszną rybę i podziwiać panoramę miasta z oddali. Na pewno polecamy omijać główną plażę. Wygląda to słabo – człowiek na człowieku. Raczej ciężko tu wypocząć. Wystarczy pokręcić się pare minut dalej od centrum i znaleźć perełki, a nawet skałki do skakania, przy których zawsze jet piękny kolor wody.

Zdjęcia w tym wpisie zostały obrobione naszymi presetami | WKRÓTCE W SPRZEDAŻY

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *